mieni się jego życia blada twarz.
Pragnąc jej,
drapiąc swe rany niepogojone.
czegoś tu brak?
Pędząc na złamanie karku
pożądać tylko tej jedynej.
We śnie i na jawie,
zabłądzi w tej całej miłości
koniec końców jej uśmiech nie mówi,
ile znaczą wysiłki jego ....
Choć nie potrafi powiedzieć
"Kocham Cię"
Nie dlatego, że ona nie pokocha jego
Nie dlatego, że w gruncie rzeczy
łaknie odrobiny złego.
Tylko po to, by księżniczka się zbudziła,
zjadła kęs jabłka,
zgubiła swe ciało w jego ramionach.
Choć błądzi nie potrzebnie,
pragnie znaczyć coś więcej.
Bestia w nim niemała,
anioła potrafi
wszakże odrobinę wyzwalać.
Pędząc na złamani karku
żąda tej jedynej.
Choć jej oczy dziwne,
bliżej nie opisane
nie wie co począć,
gdy widzi jej jasno-brązowe
może z lekka zielone
może troszkę blade.
Nie wie...
Cóż począć?
Spoglądając na to wszystko
patrzę i nie wierzę,
ile miłość potrafi zmienić
i odebrać ludziom,
ku swej ofierze
dla bogów.
Tych, których i tak nie mamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz