wtorek, 30 grudnia 2014

Męskość

Leżymy na starym tapczanie
z drżącymi palcami
nie rozpoznaję twojej twarzy
byłem wczoraj zbyt pijany

zapach perfum i spalonego tytoniu
wylewa się z tej pościeli
skrzepły w martwym punkcie
wypiłem resztki które zostały w butelce

pamiętam wczoraj,
kolorowa migawka jak z tv
trochę uśmiechu jak z sitcomu
trochę płaczu jak z opery mydlanej
pamiętam

wychodzę z tego
żółć brnie z żołądka
paw
kolorowa jutrzenka barwnej zabawy
upitego dziś wieczoru
luną otulonego wierzchem dłoni


Szkło
Szkło lustrem mym
Ucieszony chłopczyk
spalony mężczyzna
bez wyrazu
pogardą napełniony
z głową wśród gałęzi
mroźną porą
otulony

piątek, 26 grudnia 2014

Pochwalmy swoje.

     Tak jakoś smutno jest, gdy cudze chwalimy, a swego nie doceniamy. A przecież wspaniały język mamy, z gęsiami się nie dogadamy. Brzmimy zbyt ładnie. Także kradnę twórczość, by bez faworyzacji uczcić piękne słowa Twórców wyższego kalibru, a może po prostu bardziej znanych.
 
 
Czesław Śpiewa Miłosza - Postój Zimowy



Mela Koteluk - Fastrygi


Dzyn, Dzyn, Dzyn

W wigilijnym nastroju rodzin miliony dziś świętuje
wyczekuje gwiazdki na niebie, by przysiąść przy stole.
Pachnącym tłustym, jakże tradycyjnym jedzeniem.
Wszyscy idealnie opakowani w garnitury i spódnice.
Będąc wśród swych najbliższych w blasku kominka grzańca popijać,
by zapomnieć o życiu.
Święta, czy też może Christmas Time.

Ubraliśmy dziadka we wdzianko Mikołaja.
 Czerwone spodnie, Czerwona marynarka
Broda trochę za ciasna,
Siwa, ale jakże długa.
Prezentów rozdał stos,
dla dziewczynki, dla chłopaczka
najadł się ciasteczek,
wypił szklankę mleka
wybył.
Wrócił  nasz kochany dziadeczek.

Było wesoło.
Kolędnicy nam zaśpiewali kolędy,
które pomylili, bo jakieś takie dziwne wersy.
Lulajże Jezuniu zakołysało, a może to było  coś innego.
Międzyludzkie trochę za bardzo po polskiemu.
Zero siedem, może trochę z tego  pół litrowego.

Barwnie, trochę zbyt kolorowo
światełka rozkwitły wśród rodzinnej atmosfery
Ale na pewno każdy z nas mógłby pożyczyć sobie nawzajem
z opłatkiem w dłoni i uśmiechem na twarzy
Wszystkiego dobrego,
wspaniałego,
dobrego,
świetlistego,
pełnego nowej nadziei,
barwnej,
i tak dalej...
Niech se myślą co chcą,
ja i tak życzę Wam
WESOŁYCH ŚWIĄT!

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Jad

Jad wylewa się z mych ust,
przelewa kamienne tygle.
Pali me usta,
rani gliniane postaci.
Jad płynie mymi aortami,
niesamowicie prędko
niszczy kruche sylwetki.

Kusi.

Walczę z wężem we mnie,
niszczy osobę mego "Ja"
brnie przez przełyk
do ust.
Gnijący w środku
z dziurawymi płucami,
dymem trujących liści osmolony.
Krąży wokół.

Brnie.

Zabijając człowieczą,
międzygalaktyczną wiążącą
chęć poznania.
Jad wylewa się z mis.
Nie wiedząc dlaczego.
Szatan krzyczy w mej głowie.
Dla obrony ducha mego.

Zabija.

W stukocie samotnych obcasów
męskiego obuwia.
Idę wśród nocy bezgwiezdnej.
Tak ciemnej, jak atrament.
Idę,
idę jeszcze chwilę.
Szepczę "przepraszam"
nie ma nikogo,
kto chciałby usłyszeć te słowa.

piątek, 19 grudnia 2014

Człowiek, dziwny człowiek...

Tak w sumie przyglądam się facebook'owi, tu porzucone psy, tam terror w schronisku.
I rodzi się myśl, skoro macie psiaka to go miejcie, a nie że podrośnie to go wyrzucacie,
 bo na spacerki nie chce się chodzić,
 bo karma jest droga,
bo gryzie skarpetki,

piątek, 12 grudnia 2014

#

Nie wiem jak to się dzieje,
że Bóg ciągle z nas się śmieje.
Że istnieć nie potrafię,
bo boję się, że strzelę gafę.
Wśród tysięcy, setek, milionów.
Rozkojarzonych faktów,
dalekich od domu.

Przerażeni w świecie
innej ziemi są już nasze dzieci.
Nie pali ich wstyd.
Żyją w świecie bez granic,
bez barier naszych.
Szklanym światłem ukojeni...
Chyba jednak pobłądzeni. 

 

"A" jak...

Kimże jesteś człowieku,
że zwiesz się Artystą?
Czy twe szepty złotem odziewają rzeczywistość?
Czy twe płótna barwią krańce świateł?
Czy twe wzniosłe próżności kradną światu mętne szarości?
Ganiając się z ogonem ludzkich natchnień
niezrozumienie.
W kręgach pól
porannym słońcem otulony świat.
Ku  uciesze czas jedynym materiałem
wartym uzniania.
Wariactwo życiem pomalowane.
Co dziś z tego, że masz?
Co jutro z tego, że było?
Ogień wnętrza pali się
tak barwnie,
tak ciepło.
Dziś mym Artystą
jest piękno.
Dziś mym płótnem i pędzlem
jest rosnąca niezbadana
rzeczywistość.