zamknął oczy
zaprzyjaźnił się z amokiem.
Słyszał głosy różne i rozmaite
jeden mówił, że kochają
inny, że gardzą.
Z każdą chwilą nienośny
kurz okrywał twarz.
Zapomniał jak wyglądał.
W końcu to olał.
Umarł na klamce
przypomniał sobie o matce
jak z jego ust wytoczyła zębów kilka,
by za chwilę nie istnieć
z mostów przed ojcem
na tory zeskoczyła.
Przypomniał sobie radość,
chwilę, w której sekunda trwa dziesiątki lat
Czy żył, czy nie.
Istnieli tylko przyjaciele w jego głowie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz