powykrzywiani w odbiciach,
zgrabnie barwią zagadkowe twarze,
rosnącą niewiadomą,
ciemnością nie stłamsić.
Karmić grymasem uśmiechu
straszne postaci.
To My,
to Ja,
to Ty.
Te istnienia istnienia nasze w pudełku zamknięte.
Patrzą na nas z góry,
w pozytywce różowej pogubieni.
Wśród nas samych porażeni istotą rozkoszy.
Muzyka brzęczy, obrazy bardziej śmielsze.
Kręcąc się w kółko trzymając się za ręce
Zamknięci w sobie.
Ciszą się karmiąc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz