Patrząc w oczy Twe
Chciałbym wierzyć,
wierzyć w krótką chwilę,
że powstanę z gotowanego pustką umysłu,
do którego noc zabrała.
Przylegając do pierza białego
pełnego robali wspomnień
chciałbym wciąż wierzyć.
Czeka na nas szeroka droga
w której zmieścimy się wszyscy wypchani
z sennej piękności
nie muskanej żadną czarną siłą.
Tutaj jesteśmy wszyscy, zabrani dla nocy
co by płacz wsiąkał w pierz,
bawiąc się w niemyślenie,
uciekać ku tysiącom spraw
które nigdy się nie wydarzą,
wstawać rano, nie myśląc o tysiącach
jednakowych struktur egzystencji
jestem z Tobą dziś,
Jestem z Tobą jutro
i na zawsze.
Patrzysz,
Patrzę na Ciebie,
to wszystko rozgrywa się wolno
Wolniej niż chciałbym
wolniej niż mógłbym sobie wymarzyć
dbasz o to, by smutek pętał umysły ludzi do niego stworzonych.
Nie dbając o niuanse i konsekwencje kradniesz sen.
Zostaję z Tobą w nocy.
Nie myśląc o Tobie w dzień,
pragnę wierzyć, że czarny kurz,
który zostawiasz
nigdy nie zostawi kruczego pióra
śmierci wiecznej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz